Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Archive from Marzec, 2014
mar 19, 2014 - Pod basenem    No Comments

Film o ludziach głodnych dla ludzi sytych: „Kamienie na szaniec”

Kamienie na Szaniec Każdy powinien go zobaczyć.
Każdy użytkownik Facebooka, nastoletni imprezowicz, posiadacz smartfona i air maxów.
Jeśli nie ma go już w kinie- obejrzyj w Internecie.
Potraktuj te 115 minut jako swój obywatelski obowiązek, jeśli wiesz- czym jest obywatelski obowiązek. Jeśli nie- zagoogluj.
Nie sugeruj się lewicowymi recenzjami Newsweeka, czy pozornie przestarzałą, oklepaną czy mainstreamową tematyką filmu. Sam go zrecenzuj, odnieś i porównaj do swoich niecałych dwóch dekad życia, a ściślej- do działań, z których możesz być dumny. Właśnie-z czego możesz być D U M N Y? Możesz być dumny ze swojej urody, sylwetki, inteligencji, ciętego języka, duszy stworzonej do towarzystwa, talentów, drugiej połówki, będącej obiektem pożądania połowy ogólniaka. A czy możesz być dumny na przykład z tego, że …. jesteś Polakiem? Z tego, że stosunkowo jasne włosy i jasną skórę zawdzięczasz słowiańskim korzeniom? Czy możesz być dumny z tego, że Twoja (Achtung! Rzadko spotykane i trudne słowo) O J C Z Y Z N A przez wieki deptana obcasem wrogich sąsiadów, po 123 latach niewoli, dwóch wojnach, żmijowatej przyjaźni komunistów podniosła się z dumą suwerenna i samodzielna? Odejdź od telewizora (ja-może dosyć radykalnie- zwę go po prostu masońskim kłamsTVem), zamknij laptopa, przejdź się do dziadków. Spytaj o momenty kilkadziesiąt lat wstecz.
A wracając do filmu, (z patosem rozpisałam się nad płytkością młodości tubylców XXI wieku;)), to adaptacja lektury, o której na pewno słyszałeś, bo w gimnazjum przekartkowałeś streszczenie na przerwie- książki Aleksandra Kamińskiego opatrzonej tym samym tytułem. By zachować tajemniczy smaczek geniuszu przekazu filmu Roberta Glińskiego, który być może poprowadzi Twoje polskie, dolne członki do kina, mogę Ci jedynie powiedzieć, że jest to nowe spojrzenie na kultowe wzory nastolatków powojennej Polski, którzy oprócz heroicznej odwagi do walki są wciąż nastolatkami z cechami dla tej grupy charakterystycznymi- pryszczami, buntem, pierwszymi miłościami, beztroską czy wręcz głupotą. Być może przeczytałeś całą tę książkę i być może razi Cię pomnikowość i idealizacja postaci. Film Glińskiego jest przeniesieniem współczesnego młodego człowieka do tamtych czasów, z tym, że porcja przypadająca na jednego zawiera siedmiokrotne zwiększenie przyrostu odwagi i poczucia patriotyzmu od pierwowzoru współczesnego. Rudy, Alek i Zośka to tacy my ponad 70 lat temu. Tylko, czy zauważasz tę zasadniczą różnicę, która między nimi a nami zachodzi? Jeśli jej nie zauważasz- to jesteś albo wielki, albo- głupi. Co to jest patriotyzm? Czy jesteś patriotą?
Jeśli jesteś- JAK nim jesteś? Co robisz „ku chwale Ojczyzny”? Jeśli nie jesteś- dlaczego nim nie jesteś? Do czego byłbyś zdolny, by odbić z rąk hitlerowców kumpla z Brygady, którego SS-mani katują, gasząc papierosy na powiekach i polewając wrzątkiem? A jeśli to Ty byłbyś nim- czy zdradziłbyś nazwiska przyjaciół, by ocalić życie, lecz wydać ich na pewną śmierć i zniweczyć marzenia o wolnej Polsce? Czy cierpienie jednostki dla ogółu jest słuszne? Ile jesteś w stanie poświęcić? Szeregi szarych pytań pojawiają się po obejrzeniu tego filmu. Jestem dumna , że Polacy wreszcie zdobyli się na ekranizację- późno, lecz jednak. Według mnie, tamci oddali wszystko- by wszystko mieć.

Lidia Lilianna Banach- Nimfa z pierwszej klasy

mar 19, 2014 - Pod basenem    No Comments

Felieton: Przechadzki po szkole

Dryyyyyyń…!!! Pora wstawać śpiochu, wstał nowy dzień, a co za tym idzie? Czas do szkoły! Mozolnie wydrapujesz się spod ciepłej kołderki, idziesz po ciemku do szafy i trafiasz małym palcem u nogi w róg biurka, co za ból! Zapalasz lampkę i bierzesz pierwsze lepsze ubranie w ręce, modląc się, by było czyste. Załatwiasz swoje sprawy w łazience i idziesz po śniadanko, które przygotowała ci mama. Zbierasz się, bo już czas wychodzić, przecież nikt nie chce, żebyś spóźnił się na lekcje. Kiedy docierasz do szkoły, na wstępie twoim kierunkiem jest droga do zbawiciela wszystkich niewyspanych, czyli automatu z kawą. Dzięki za tak wspaniałe urządzenie! Z radiowęzła leci bardzo „pobudzająca” muzyka. Idziesz, kierując się w stronę łazienki, a tu tłum dziewczyn, które rozpychają się łokciami, by dostać się do najlepszego przyjaciela kobiet – lustra, które zawsze im powie, że świetnie wyglądają i będzie podziwiało ich urodę. Wygląd najważniejszy, a co! Rezygnujesz. Kierujesz się pod salę, sama nie wiedząc jaką, bo, masz ci los! Nie pamiętasz planu, myślisz : „polski?, matma?, a może historia? Wf?” po kilku nieudanych próbach wykonujesz „ telefon do przyjaciela”. Twoją pierwszą lekcją jest historia. Gdy idziesz korytarzem ¾ ludzi obserwuje każdy twój ruch, twój oddech i zapewne wsłuchuje się w bicie twego serca, a reszta albo drzemie, albo uczy się na ostatnią chwilę. Docierasz do sali i modlisz się, by ten piękny dzień nigdy się nie skończył, ponieważ wszyscy są tacy uśmiechnięci i szczęśliwi. Niestety, lekcja historii nigdy nie trwa wiecznie, a kolejna jedynka to powód do skakania z radości, no bo kto by się nie cieszył z pokaźnej kolekcji jedynek??
Pozostało 7 godzin. Kolejne 7 godzin, które spędzisz ze swoją jakże wspaniałą klasą. „Nazywam się Milijon, bo za miliony cierpię katusze” – to twoje motto na dziś. Ale to nie jest powód do smutku, bo w końcu nadszedł moment, kiedy możesz delektować się pysznymi kanapeczkami mamusi. Lecz ogarnął cię strach, a nad twoją głową pojawiły się czarne chmury. Przełykasz głośno ślinę i myślisz sobie: zaraz się zacznie, o kurczaczek. Wszyscy biegną do ciebie, połowa ludzi błaga cię, przepychając się, o jeden kęs ( czyli połowę bułki), po czym do ciebie dociera woreczek foliowy. Znów dzwonek zwiastujący kolejną ekscytującą lekcję, zapewne matematyki. Na starcie zgłaszasz się do tablicy, wszak funkcje kwadratowe czy liniowe to pikuś. Kolejna bania. I zaraz kolejna przerwa. Spotykasz wielu różnych ludzi, grupek. Np. tzw. modnisie, których mottem życiowym jest „fashion is my passion” albo ludzi, którzy niby są wielkimi fanami np. Guns n’Roses lub Nirvany, nosząc jedynie ich koszulki oraz znając jedną piosenkę.
Ostatnie lekcje są niczym piorun przeszywający burzowe niebo – tak szybkie i intensywne. A wiedzę, którą zdobywasz pochłaniasz tak szybko jak pepsi. Ostatnią fascynującą lekcją jest oczywiście j. niemiecki. Przecież szprechać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi. I lekcja minęła tak szybko, jak się zaczęła. Smutne miny uczniów kończących dzień mówią: „Ale my jeszcze nie chcemy do domu”. Ale cóż, trzeba przeciskać się przez tłum w szatni, odebrać własne rzeczy i wrócić do tej szarej rzeczywistości poza szkołą.

Patrycja Gielarek IIc

mar 19, 2014 - Pod basenem    No Comments

Co sądzisz o powrocie szczęśliwych numerków?

- Chciałabym, aby numerki wróciły ponieważ są ostatnim ratunkiem od wywołania do odpowiedzi każdego z nas. Justyna II LO
- Nie robi mi to różnicy, ponieważ zawsze jestem przygotowana do lekcji . Ewelina I LO
- Bardzo dobry pomysł, zawsze to jakiś plus przy odpowiedzi z historii. Karolina II LO
-Chciałabym by nasze numerki wróciły. Angelika II LO
-Byłem zadowolony z niepytanych numerków. Marcin II T
-Szkoła bez niepytanych numerków to nie szkoła. Marysia I Z

Dzięki interwencji naszej redakcji niepytane numerki powrócą. : )

Natalia i Karolina IIcLO

Strony:«12