Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
lut 24, 2012 - Pod basenem    No Comments

„Pójdę boso…”

Niedawno zakończył się pierwszy semestr. Podczas gdy na korytarzach rozmawia się o ocenach czy studniówce, my postanowiliśmy opowiedzieć o drodze przeciętnego ucznia do szkoły.

 Tego roku zima jest dla nas sroga. Jednak uczniowie stalowowolskiej „jedynki”, pomimo mrozów, zjawiają się w szkole punktualnie. Postanowiliśmy opowiedzieć, jakimi sposobami najczęściej docieramy do budynku przy ul. Hutniczej.

Między lotniskiem a PKS-em

Środków transportu jest wiele. Niestety, nie możemy korzystać ze wszystkich, chociażby dlatego, że szkoła nie ma własnego lotniska lub przynajmniej lądowiska dla helikoptera. Musimy się z tym pogodzić. Wielu uczniów naszej szkoły korzysta przede wszystkim z usług słynnego, zatłoczonego PKS-u. Są oni zmuszeni do wstawania przed szóstą rano, potem do biegu na przystanek, zaś następnie na około godzinną jazdę, bardzo często na stojąco. Przez złe warunki na drogach autobusy przyjeżdżają później, co zmusza nas do szybkiego przemieszczania się „pod basen”, zanim zadzwoni dzwonek na lekcję. Podobnie wygląda droga powrotna – to taka nasza mała szkoła życia.

Na nogach, kółkach i przystankach

Innym środkiem transportu może być rower. Jeszcze kilka tygodni temu widzieliśmy wiele osób, które dojeżdżały do szkoły swoim jednośladem – wszystko po to, by się czegoś nauczyć. Niestety, przy obecnej temperaturze jest to prawie niemożliwe. „Pod basenem” mamy też własną „burżuazję”, która przyjeżdża do szkoły taksówką. Jednak jest to wygoda, na którą niewielu może sobie pozwolić. Wielu uczniów korzysta też z uprzejmości swoich zmotoryzowanych rodziców, którym nie straszny śnieg, ani wczesna pora. W najgorszej sytuacji są uczniowie przemierzający miasto w bardziej tradycyjny sposób, czyli na piechotę, ale przecież sport to zdrowie. Tych bardziej leniwych możemy zauważyć na przystankach ZMKS. W najlepszej sytuacji są uczniowie posiadający własne samochody i oczywiście prawo jazdy. „Mam własny samochód i czasami przyjeżdżam do szkoły, ale niestety teraz, kiedy paliwo jest w promocyjnej cenie, muszę zacząć korzystać z komunikacji publicznej” – mówi zmotoryzowana uczennica naszej szkoły. Rzeczywiście, ta wygoda nie należy do najtańszych, ale przecież czego się nie robi dla spotkania ze swoimi kolegami i nauczycielami.

Sławomir Adamczyk

 

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!