Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
mar 20, 2012 - Pod basenem    No Comments

Nasze własne Tesco

W naszej szkole umrzeć z głodu chyba się nie da. Posiadamy sklepik szkolny, kawiarenkę i automaty, gdzie dostępny jest szereg artykułów spożywczych i papierniczych.

„Uczniowie najczęściej kupują kanapki, drożdżówki, pączki, jogurty, wody niegazowane” – powiedziała gazetce „Sikorski” „pani sklepikowa”. Niestety, sklepik nie daje nam możliwości składania zamówień na wybrane produkty, choć nasze zachcianki spełnić może kawiarenka „Luba”. Jak obiecują nasi szkolni handlowcy, w sezonie możemy liczyć m.in. na owoce, którymi niektórzy chętnie zastąpiliby batoniki lub inne tego typu puste kalorie.

 Na mały głód

Jak podkreśla wielu uczniów, sklepik jest niezastąpionym miejscem, choć przecież wielu z nas robi sobie jedzenie w domu czy też kupuje je w drodze do szkoły. „Jeśli jestem w szkole głodna, to bez problemu mogę pójść do sklepiku i coś sobie kupić. Ja osobiście kupuję codziennie” – mówi Ania z Ia. Podobnego zdania jest Dominika z IIe: „Sądzę, że ‘lipa’ byłaby bez tego sklepiku, bo ja np. nie nosze śniadania, więc zawsze mogę kupić sobie coś w szkole”.

Od przerwy do przerwy

Gdy uczniowie oficjalnie nie robią zakupów, czyli podczas lekcji, „pani sklepikowa” uzupełnia dokumentacje czy wypełnia formularze HACCP. Kolejki w naszym „supermarkecie” są duże choć trwają zaledwie kilka-kilkanaście minut. Mogą one świadczyć o tym, że oferowane klientom towary są najwyższej jakości. Na wagę złota są przede wszystkim pączki, które zachwala nam Patrycja z 3g.

Marta Widła

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!