Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
cze 21, 2012 - Pod basenem    No Comments

Zaśpiewajmy na stadionie

Trwa Euro 2012
– wielki czas kibicowania. Wśród wielu okrzyków i przyśpiewek znalazły się dwa specjalnie przygotowane na tę okazję hymny. Jeden z nich mieliśmy możliwość wybrać sami. Co z tego wyszło, sami wiecie :)

Koko koko…
Piosenka „Koko Euro spoko” zespołu Jarzębiny z Kocudzy to oficjalny hymn Polski na Euro 2012. To połączenie ludowej przyśpiewki z nowoczesnym brzmieniem. Opinie na temat utworu są podzielone. Jedni uważają go za pozytywny przykład folkloru, inni – za żenujący przykład wiochy. W sieci pojawiło się wiele przeróbek ośmieszających ten utwór. Ale to my sami go wybraliśmy, głosując. Niektórym rzeczywiście ta piosenka podoba się, a inni wybrali ją dla żartów – by móc zobaczyć łysych pseudo kibiców z szalikami śpiewających „koko koko…” :) . Tak czy inaczej, sami wiecie, że gdy nasz szkolny radiowęzeł pokusi się o zaserwowanie nam hitu Jarzębin, wielu z nas nieświadomie nuci czy nawet śpiewa.

O o o o…Yeah ah ah ah ah…

Oficjalnym hymnem Euro 2012 została wybrana piosenka Oceany „Endless Summer”. Jest to bardzo rytmiczny i wesoły przebój. Ma wielu fanów, ale niestety nie obył się bez krytyki. Nie został, co prawda, tak skrytykowany jak nasz hymn, ale niektórzy uważają, że piosenka ta nie ma nic wspólnego z piłką nożną. Tu nasuwa się pytanie: czy piosenka na Euro musi mówić o piłce nożnej? Niekoniecznie. Musi jednak porywać kibiców do zabawy i dopingowania. Ta piosenka taka właśnie jest. Bawi nie tylko młodzież i dorosłych, lecz także tych najmłodszych kibiców. W takim razie, gdy usłyszymy w radiu „Movin’ up, Movin’ down. People turning up the sound”, podnośmy się z miejsca, podkręcajmy muzę i szalejemy! W końcu wszyscy jesteśmy gospodarzami Euro!

Sylwia Staszowska

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!