Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
lut 22, 2014 - Pod basenem    No Comments

O najpiękniejsza ze słabości !

 Jak my młodzi mamy postrzegać miłość?
Czy tak, jak śpiewa wokalista Happysadu ”(…)miłość, to gdy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze(…)”? Czy może w romantyczny i wyjątkowy sposób, który ukazuje nam Pismo Święte w Pieśni nad Pieśniami: „Umiłowany mój śnieżnobiały i rumiany, Najznakomitszy spośród tysięcy”? Czy też ogranicza się do trzymania się za ledwie kciuki i całowania w usta prawie przez chusteczkę, jak uważa spora część katechetów? Albo miłość to ex aequo wolna miłość; przetworzony produkt konsumpcjonizmu, ponadczasowa moda, biznes, na którym permanentnie zbija się kokosy, eufemistyczne określenie wykorzystywania czyjejś uległości dla zaspokojenia własnych potrzeb: tych, którymi włada Eros, tudzież materialnych…?
Lub z innej beczki- miłości nie ma! – jak twierdzą ci,(o ironio), najbardziej pokrzywdzeni przez jej niespełniony nadmiar? Czy to potwierdzona naukowo choroba psychiczna przez wszystkowiedzących amerykańskich naukowców?
Osobiście odniosę się do jakże trafnego ujęcia miłości w ogóle, które w znacznej części przypadków podważa nasze nastoletnie afekty-
„Ustami świadczyć miłość- to nie miłość”.
Miłość to przede wszystkim działanie, łańcuch przyczynowo-skutkowy; kocham Cię, więc robię to i to, chcę Twojego dobra (patrz: rodzice. Tak, właśnie rodzice). I przede wszystkim- NIE PRZESTAJĘ CIĘ KOCHAĆ, BO TAMTEN BLONDYN W PLANECIE MIAŁ LEPSZĄ KLATĘ.
Wychodzę z założenia, że selekcja to ważna rzecz, istotna część egzystencji, dobrego smaku i droga do najtrafniejszego z wyborów, nie musisz przecież traktować każdego „dotychczasowego” jako Romea przez życie na zawsze aż do śmierci. To nie znaczy jednak, że rozwiązłość, którą nabywamy poprzez częste zmienianie partnerów wbrew lewicującym ideologiom czemukolwiek dobremu służy. A gdy w tej pralce odrzuceń przegapisz coś istotnie wartościowego? Jak poznasz pełnię smaku pączka z nadzieniem, jeśli ugryziesz tylko kawałek spieczonego spodu? I gdzie w tej rekrutacji zmysłowość?
Skacząc z kwiatka na kwiatek, dojrzałości się nie nauczysz, skąd ja to znam… :)

 

Nimfa z pierwszej klasy

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!